Kościół w Szklarskiej Porębie Dolnej

Z przeszłości kościoła filialnego pod wezwaniem Niepokalanego Serca Najświętszej Marii Panny w Szklarskiej Porębie Dolnej. Zapiski po części osobiste.

W historii kościoła filialnego w Szklarskiej Porębie Dolnej odbijają się powikłane dzieje tak Dolnego Śląska, jak i Karkonoszy. Z kościołem tym jestem szczególnie związany jako mieszkaniec Szklarskiej Poręby Dolnej, a także przez parę wydarzeń, jakie miały miejsce w moim życiu.

Początki reformacji w Kotlinie Jeleniogórskiej są stosunkowo wczesne i sięgają lat dwudziestych XVI w. W Szklarskiej Porębie od XVI w. przez wiele dziesięcioleci wyznawcy religii rzymsko-katolickiej i ewangelicy wspólnie użytkowali późnogotycki kościół przy ul. Piastowskiej pod wezwaniem Matki Boskiej Różańcowej – dziś jest to nieczynna kaplica cmentarna. Takie wykorzystanie świątyni przez dwa wyznania dobrze świadczyło o tolerancji religijnej panującej wśród dawnych mieszkańców Dolnego Śląska.

Kontrreformacja i lata wojny trzydziestoletniej 1618-1648 przyniosły śląskim protestantom znaczne ograniczenia w uprawianiu praktyk religijnych. Protestanci często siłą nawracani byli na wiarę rzymsko-katolicką, liczne gminy uległy rozwiązaniu, a pastorzy zostali wypędzeni. W Kotlinie Jeleniogórskiej pastorzy otrzymali miano „krzaczanych kaznodziejów” ze względu na niejawny charakter nabożeństw, które częstokroć były odprawiane w ustronnych, zalesionych miejscach.
W 1654 r. kościół w Szklarskiej Porębie został przywrócony katolikom, o czym zapewne świadczy data „1654” umieszczona na zworniku nad wejściem do świątyni. Wspólne użytkowanie świątyni trwało do 1718 r. Później protestanci zostali pozbawieni siedziby i miejsca religijnych praktyk. Przez kolejne dziesięciolecia ewangelickie nabożeństwa w Szklarskiej Porębie odbywały się w sposób niejawny w prywatnych domach i na leśnych polanach. Dopiero zajęcie Kotliny Jeleniogórskiej w grudniu 1740 r. po wojnie z Austrią przez protestanckie Prusy zmieniło ten stan rzeczy. Już w 1742 r. członkowie gminy ewangelickiej w Szklarskiej Porębie wybudowali niewielki drewniany dom modlitwy położony powyżej dzisiejszej ul. Piastowskiej. Dnia 25 marca 1743 r. przybył tutaj pierwszy pastor Johann Christian Wiederauf.

Z dnia 18.07.1754 r. pochodzi wystawiony we Wrocławiu dokument Fryderyka II Wielkiego dotyczący wyrażenia przez króla Prus zgody na budowę w Szklarskiej Porębie Dolnej murowanej świątyni ewangelickiej.
„Koncesja dla gminy Szklarska Poręba na wybudowanie nowego ewangelickiego domu modlitwy z kamienia.
My Fryderyk z bożej Łaski król Prus […], suweren i najwyższy książę Śląska […] czynimy wiadomym wszem i wobec: odpowiadając na najbardziej uniżoną prośbę gminy Szklarska Poręba leżącej w dobrach Chojnik należących do rodziny Schaffgotsch wyrażamy zgodę aby tutejszy ewangelicki dom modlitwy znacznie rozbudować ze zgromadzonych w dużej części przez tutejszą gminę materiałów budowlanych i udzielamy Naszego Najłaskawszego Władczego zezwolenia: wybudować nowy dom modlitwy, a mianowicie z kamienia, […] jednakże przy możliwym oszczędzaniu na kosztach.”

Nowy kościół wzniesiony został w latach 1754-86 według projektu i pod nadzorem Christiana Feistesa, inspektora budowlanego zarządu dóbr rodziny Schaffgotsch. Już dnia 9.11.1755 r., a więc w niewiele ponad rok od rozpoczęcia budowy, kościół został poświęcony. W 1759 r. w kościele zabrzmiały pierwsze organy. Dalsza rozbudowa świątyni w Szklarskiej Porębie Dolnej prowadzona była w latach 1786 – 1787., o czym świadczy data „1786” wykuta na zworniku nad drzwiami prowadzącymi od strony północnej. Dodatkowym wyposażeniem kościoła stały się zawieszony przed ołtarzem głównym wielki lichtarz misternie wykonany z bezbarwnego szkła ołowiowego, a ufundowany przez tutejszych hutników i szlifierzy, który powstał pomiędzy 1770 a 1790 r., drewniana chrzcielnica, kazalnica i liczne obrazy.

W 1821 r. Carl Anton Mallickh (1783-1854) mistrz budowlany rodziny Schaffgotsch wybudował od strony zachodniej klasycystyczną wieżę przykrytą barokowym hełmem o podwójnej latarni. Wieża wyposażona została w trzy spiżowe dzwony podarowane w 1826 r. przez króla Prus Fryderyka Wilhelma III, które po raz pierwszy zadzwoniły w noc sylwestrową 1826/1827 r.

Do 1844 r. niewielki cmentarz przy kościele rzymsko-katolickim był używany przez obie parafie. W tym roku otwarty został dla członków gminy ewangelickiej nowy cmentarz, położny nieco powyżej kościoła. W 1885 r. został on rozbudowany o położoną wyżej część na rzucie trapezu i poświęcony 2 maja 1886 r. Na cmentarzu pochowanych zostało wielu wybitnych mieszkańców Szklarskiej Poręby, między innymi pisarz dr Carl Hauptmann, malarz Hanns Fechner, naukowiec dr Wilhelm Bölsche, hutnicy i zdobnicy szkła, ludzie związani z Karkonoszami i Górami Izerskimi. Cmentarz ten, wpisany do rejestru zabytków, można przyrównać jeśli chodzi o znaczenie do zakopiańskiej nekropoli na Pęksowym Brzysku. Dziś stan cmentarza jest bardzo zły. Poprzewracane nagrobki, otwarte krypty grobowe, zachwaszczone ścieżki. Po prostu wstyd. Problem ten przedstawiałem wielokrotnie władzom miasta, niestety bez rezultatu. Ciepłe słowa podziękowania należą się natomiast Panu Zbigniewowi Czekajowi, który widząc bezczynność władz sam dba o porządek na terenie cmentarza.

Powrócę jednak do historii kościoła. W 1859 r. zostały ufundowane nowe organy kościelne zakupione w znacznej części ze skromnych datków wiernych i zostały wybudowane przez znaną na Dolnym Śląsku firmę „Schlag und Söhne” ze Świdnicy. Organy zawierają 21 regestrów muzycznych: 4 górne, 11 dolnych i 6 pedałów nożnych i zachowały oryginalny stół gry. Organy te służą do dziś, choć od lat już wymagają renowacji.

W 1873 r. kościół otrzymał nowe dzwony odlane na rozkaz cesarza Wilhelma I z dział zdobytych podczas wojny francusko-pruskiej. Spiż pochodził z armaty i haubicy zdobytych podczas bitwy pod Beaumont dnia 30 sierpnia 1870 r. Największy z dzwonów ważył 1600, średni 900, a najmniejszy 500 kg. Jak zapisano przed ponad stu laty:
„[…] dzwony miały bardzo podobający się kształt i piękny, harmonijny dźwięk,
a ozdobione zostały scenami alegorycznymi, arabeskami i napisami.”
Na każdym z dzwonów znajdował się napis dziękczynny:
” Z francuskiej broni, zdobytej w sławnej i zwycięskiej wojnie 1870/71 od Niemiec dla synów wiernych do śmierci. Prezent od Najjaśniejszego Majestatu Najłaskawszego cesarza i króla Wilhelma I dla tutejszej kościelnej gminy ewangelickiej”

W 1883 r. grożąca zawaleniem wieża została przebudowana w kopułę iglicową i zaopatrzona w trójstronny zegar. W dniach 3 i 4 września 1892 r. odbyły się uroczyste obchody 150.-lecia kościoła połączone z odnowieniem wnętrza świątyni. W listopadzie 1913 r. w kościele zainstalowano ogrzewanie gazowe. W sierpniu 1917 r. w ramach ogólnonarodowej akcji pozyskiwania strategicznych surowców dla przemysłu wojennego Niemiec dzwony kościelne z kościoła parafialnego na Sowińcu i z kościoła ewangelickiego w Szklarskiej Porębie Dolnej zostały zdjęte z wież, wywiezione i przetopione. W 1922 r. członkowie gminy ewangelickiej ze Szklarskiej Poręby rozpoczęli zbieranie funduszy na nowe dzwony dla swego kościoła, które uroczyście zostały zawieszone 3 lipca 1924 r.

Dnia 13 maja 1934 r. na skwerku przed kościołem odsłonięty został pomnik 152 poległych mieszkańców Szklarskiej Poręby – ofiar I wojny światowej. Autorem projektu pomnika był rzeźbiarz Ernst Burckhardt z Drezna, brat Marthy Burckhardt, właścicielki pensjonatu Gertrud Oskar-Heim (dziś D.W. Volta, ul. Piastowska 52). Wykuty w miejscowym granicie pomnik przedstawiał niemiecki hełm wojskowy w wieńcu z dębowych liści i miecz z pamiątkowym napisem. Sporych rozmiarów blok granitu (około 3 m. wysokości i 1,5 m. szerokości) nieodpłatnie przekazał Alfred Neumann, właściciel kamieniołomu w Szklarskiej Porębie. Przy uroczystym odsłonięciu pomnika obecne były wszystkie formacje miejscowej NSDAP, którym przewodził blacharz Richard Samborski. Nowe dzwony w Szklarskiej Porębie Dolnej nie posłużyły zbyt długo. Dwa z nich, podobnie jak przed ćwierćwieczem, zostały zabrane w 1942 r. i wykorzystane były przez przemysł zbrojeniowy III Rzeszy.

Po II wojnie światowej kościół zachował pierwotny wystrój wnętrza w stanie nienaruszonym i był używany przez parafię rzymsko-katolicką jako kościół filialny. Pomnik poległych został wysadzony, pobliski cmentarz popadł w ruinę. Po zamknięciu (a szkoda !) pobliskiej świątyni Matki Boskiej Różańcowej do kościoła Niepokalanego Serca Najświętszej Marii Panny przeniesione zostały obrazy stanowiące cykl Rozważań Tajemnic Matki Boskiej Różańcowej. Autorem dzieł był Wlastimil Hofman – „malarz wewnętrznego blasku”, najwybitniejszy artysta zamieszkały w Karkonoszach po II wojnie światowej. Jako modele do obrazów i pozowali mieszkańcy Szklarskiej Poręby, co stanowi o ich szczególnej wartości. W kościele znajduje się też liryczny, utrzymany w stylistyce Młodej Polski tryptyk Wlastimila Hofmana „Boże Narodzenie”. W centrum Dzieciątko, Maria i Józef , po lewej pastuszkowie, a prawej jako trzej królowie sportretowani zostali młodzi chłopcy, mieszkańcy naszego miasta: Andrzej Bobel, Ryszard Pietkiewicz i Norbert A. Pyrka.
W latach siedemdziesiątych XX w. wybudowano nową drogę przez Szklarską Porębę Dolną, która poprowadzona została po północnej stronie świątyni. Zasypaniu uległ niewielki potok, przy czym naruszone zostały dotychczasowe stosunki wodne. Grube, szczelinowe mury kościoła zaczęły podmakać, a zawilgocenie ścian osiągnęło dziś wysokość trzech metrów.

Dnia 4.05.2000 r. w kościele ujawniono kradzież dzieł sztuki. Zginęło dziewięć z piętnastu obrazów Tajemnic Różańca. Była to w ostatnich latach jedna z większych kradzieży dzieł sztuki sakralnej w Polsce. Na szczęście udało mi się wspólnie z ks. Stanisławem Sikorą trafić na ślad skradzionych obrazów, które 26.01.2001 r. dzięki sprawnej akcji policji zostały odzyskane i powróciły do kościoła. W 2004 r. ufundowana została tablica upamiętniająca szczęśliwe odzyskanie ukradzionych obrazów oraz druga upamiętniająca 150-lecie Szpitala Kolejowego – dziś spółki „Izer-Med”.

Latem 2005 r. wraz ze Stefanem Kaliskim i Andrzejem Umpirowiczem podjęliśmy udaną próbę uruchomienia nieczynnego od ponad trzydziestu lat mechanizmu zegara wieżowego.

Dziś kościół przeszedł najpilniejsze prace remontowe. Częściowo wyremontowano elewację; Pozostaje mieć nadzieję, że dzięki dalszym inwestycjom kościołowi w Szklarskiej Porębie Dolnej zostanie przywrócony dawny blask i świetność.

Przemysław Wiater

Zobowiązania niepodległości

Szklarska Poręba

Dużo ostatnio myślę o zobowiązaniach niepodległości. Dziś jest akurat dobry dzień i dobre święto, żeby się nad tym chwilę zatrzymać. Zastanawiam się przede wszystkim nad tym, jak się ma świętowanie niepodległości do ziem zachodnich – tak niefortunnie i z przyzwyczajenia nazywanych „odzyskanymi”. To jest w sumie wciąż kłopotliwy temat. Może dlatego, że nasza współczesna historia jest tam jeszcze za krótka, a ta mityczna, piastowska – no cóż, może zbyt mityczna, byśmy mogli brać ją na poważnie. Przyglądam się sposobom na świętowania i na zachodzie znajduję głównie patriotyczne wydmuszki. Bo właściwie jak mamy świętować na terenach, gdzie w 1918 roku nie było Polski i nikt nie spodziewał się, że będzie? To nie jest takie proste okazuje się. Powiewają flagi, śpiewa się „Pierwszą brygadę” i hymn, ale wciąż gdzieś jest takie poczucie, że to nie o to chodzi. W taki sytuacjach ja sobie zadaję pytania. Jak możemy świętować, żebyśmy mieli poczucie sensu i mogli w pełni się w to świętowanie zaangażować? Mam pewien pomysł. To tradycje lokalne. Dawne, przedwojenne tradycje miejsca, przetłumaczone na współczesność i upowszechnione.

Jakimś tajemniczym zrządzeniem losu Dom Hauptmannów stoi przy ulicy 11-go listopada. To jest idealna metafora dla mojej propozycji. Poznawanie i upowszechnianie lokalnej historii i opowieści pozwala nam na nadawanie sensów wydarzeniom i działaniom.

Przykładem tego jest choćby zaplanowane na najbliższą sobotę pożegnanie słońca w Budnikach. To przecież przedwojenna tradycja, ale zrozumiała i kultywowana dziś pozwala przyjąć miejsce, w którym teraz jest Polska, do naszego wspólnego doświadczenia. Podobnie jest z „Księgą Ducha Gór”. Jej przetłumaczenie pozwala nie tylko poznać nieco lepiej Carla Hauptmanna, ale też tradycje i wierzenia tych, którzy byli tu przed nami. W trakcie spotkania wspominającego Willa Ericha Peuckerta, w 50-tą rocznicę jego śmierci, które odbyło się w Chacie Izerskiej 30.10.2019 – padło stwierdzenie, że nawet jeśli nie znamy imion, czy nazw dla tych wszystkich duchów i demonów snujących się po Karkonoszach i Górach Izerskich, nie znaczy to, że one się tu już nie pojawiają. Po prostu nie wiemy, że tam są. Nie wiem też jak sobie z nimi radzić. Dlatego, kiedy porządkujemy i wymiatamy to co nam się wydaje niepotrzebne z kulturowych konstrukcji regionu musimy bardzo uważać, bo kiedy uznamy, że jakaś belka, albo ściana są tu niepotrzebne – może się okazać, że naruszamy ściany nośne. Wtedy wszystko nam się zawali. I nie dość, że sprzątania będzie jeszcze więcej, to zostajemy bez dachu nad głową.

Wypatrujmy więc tych ścian nośnych. Jedną z nich zdaje się być pamięć o tradycjach Świętego Wawrzyńca. Inną Szlak Waloński i walońskie tradycje. Jeszcze inną szkło, które wciąż ma się dobrze w tym rejonie i jest tradycją wokół której łatwo jest zebrać i pieniądze, i zaangażowanie, i co może najważniejsze – zrozumienie. Ale na pewno takich tradycji jest więcej. Mam poczucie, że to, co zaczerpnięte z historii, co jest w niej osadzone i niej wypływa – wraca wyjątkowo łatwo i to jest znak, że to właściwa droga. Tuwim miał swoją propozycję:

„Ziemia ojców, dziadów i pradziadów należy zastąpić argumentem ziemia dzieci, wnuków i prawnuków.”

Gdybyśmy przestali myśleć o tym, że coś jest niemieckie, albo niemieckie było, a zaczęli myśleć, że chcemy to uratować dla naszych dzieci – to myślę, że to by dało nam wszystkim właściwą perspektywę. Taką, która łączy, buduje i dba. A tego chyba wszyscy chcemy dla naszych dzieci.

PS. Temat okazał się nie być całkowicie nowy. Nie ja jedna zastanowiłam się nad tą kwestią. Zrobił to przede mną pan Edwin Bendyk na łamach tygodnika Polityka ponad rok temu – kiedy to zastanawiał się „Jak świętować 100-lecie niepodległości na ziemiach zachodnich?”. Zachęcam do kliknięcia w tytuł artykułu i zapoznania się z jego treścią.

Anna Lewandowska

ulica 11-go Listopada i Dom Hauptmannów

Wilhelm Bölsche

Nagrobek Wilhelma Bölsche, jego żony i córki na cmentarzu ewangelickim w Szklarskiej Porębie. fot. Piotr Morawski

Wilhelm Bölsche urodził się 2 stycznia 1861 r. w Kolonii, jako syn Carla Bölsche, redaktora „Kölnischen Zeitung”. Po okresie studiów humanistycznych przeniósł się w 1886 r. do Berlina, gdzie rozpoczął pracę w redakcji czasopisma „Freie Bühne”. W 1890 r. ożenił się z Adele Bertelt, z którą zamieszkał w podberlińskim Friedrichsagen. Pisarz związał się intelektualnie z grupą filozofów, artystów i literatów, którzy od miejsca spotkań przejęli nazwę „Kręgu Friedrichshagen”. Ewolucjonizm, socjalizm, naturalizm i anarchia były kierunkami, z jakimi to środowisko najczęściej się identyfikowało. Prym wiedli literaci A. Strindberg, C. Schleich, bracia J. i H. Hart, W. Spor, S. Przybyszewski, malarze Fidus i W. Leistikow czy L. Heck, późniejszy dyrektor berlińskiego ZOO. W tym kręgu Wilhelm Bölsche zaprzyjaźnił się z Bruno Wille, Johnem H. Mackay oraz Carlem i Gerhartem Hauptmann.

W 1890 r. bracia Hauptmann postanowili zamieszkać w Szklarskiej Porębie, a z „Kręgiem Friedrichsagen” utrzymywali nadal ożywione kontakty. Od końca XIX w. zaczęła tutaj powstawać kolonia artystów [Wiater I, Wspaniały]. Jesienią 1893 r. w wyniku rozpadu małżeństwa Wilhelm Bölsche znalazł się w głębokim kryzysie psychicznym i wyjechał do Zurichu. Gerhart Hauptmann namawiał przyjaciela do przyjazdu w Karkonosze, a w jednym z listów przekonywał, że :
„tam [w Szklarskiej Porębie-przyp. P.W.] świeci inne, lepsze, słońce, które daje duszy i ciału radość, czyniąc człowieka nowym i zdrowym.” [Niebelschütz].

Wilhelm Bölsche zamieszkał najpierw u Carla Hauptmanna, a następnie od lata 1903 r. przeprowadził się do domu przy ul. Kopernika. Nieistniejący dziś, liczący sto lat wiejski budynek o konstrukcji przysłupowej, miał dobudowaną werandę, która stała się miejscem literackiej pracy właściciela. Wilhelm Bölsche żartobliwie nazywał posiadłość, ze względu na niewielkie rozmiary „głównym domem z krainy Liliputów” [ Mrozowicz, s.85]. Dom okazał się szybko zbyt mały dla potrzeb rodziny Wilhelma Bölsche, który powtórnie ożenił się z Johanną z domu Walter (1863-1923), córką zamożnego przemysłowca oraz ich dzieci Karola (1899-1977) i Johanny (1900-1935). Również ze względu na jego niewielkie rozmiary do 1918 r. we Friedrichshagen pozostała większa część biblioteki Bölschego.

Budynek znajdował się w bezpośredniej bliskości domów, które zamieszkiwali jego znajomi i przyjaciele współtworzący dawną kolonię artystów w Szklarskiej Porębie: dr Georg Reicke, burmistrz Berlina, który w wolnych chwilach parał się literaturą (ul. M. Kopernika 7), John Henry Mackay, anarchista i poeta związany z „Kręgiem Friedrichsagen” (ul. W. Hofmana 17), Felix Deutsch, przemysłowiec, członek zarządu firmy A.E.G. (ul. M. Kopernika 12), dr Alfred Koeppen, historyk sztuki (ul. Muzealna 2), Hermann von Hendrich, malarz, twórca „Sagenhalle” – „Hali Baśni” z cyklem obrazów o karkonoskim Duchu Gór – Liczyrzepie (ul. Muzealna 5), prof. Hanns Fechner, ociemniały malarz i literat (ul. Dolna 9), dr Carl Hauptmann, literat i filozof (ul. 11 Listopada 23), Marta Hauptmann (ul. Muzealna 3), prof. Werner Sombart, światowej sławy ekonomista (ul. Bukowy Gaj 2), Alfred Nickisch, malarz (ul. H. Kolłątaja 17), czy Olly Oltmanns, znany karkonoski antykwariusz (ul. Dolna 6) [Störtkuhl].

W 1918 r. Bölsche sprzedał posiadłość w Dolinie Siedmiu Domów i przeniósł się do „Turmvilla” – „Willi z wieżą” położonej przy ul. 1 Maja 33, niedaleko „Lukasmühle” – „Młyna Łukasza”, który był siedzibą „Künstelrvereinigung St. Lukas in Ober-Schreiberhau” – „Bractwa Artystycznego św. Łukasza w Szklarskiej Porębie Górnej”, z którym był blisko związany. Wilhelm Bölsche często prowadził przez lunetę obserwacje astronomiczne, co budziło wśród mieszkańców Szklarskiej Poręby dla ich autora niekłamany podziw i szacunek. Dzięki temu stał się, jak sam siebie żartobliwie nazywał, „Beherrscher des Riesengebirges”- „władcą Karkonoszy”.

Ten wiecznie uśmiechnięty, tryskający niespożytą witalnością człowiek z rozwianą (później przystrzyżoną) brodą, o błękitnych, dobrotliwych oczach, był jednocześnie skupionym wewnętrznie, pracowitym naukowcem o olbrzymiej erudycji. Zafascynowany osiągnięciami rewolucji technicznej pisał:
„Okres czasu od najlepszych dni twórczości Goethego, od urodzin Drwina do budowy Zeppelinów i lotów braci Wright przedstawia taki obszar kulturowy, którego bogactwo pozostawia w cieniu cały wcześniejszy dorobek historii cywilizacji.” [Bölsche I]

skan jednej z książek z serwisu POLONA. Kliknięcie w obrazek przekierowuje do książki.

Celem życia Wilhelma Bölsche była popularyzacja osiągnięć nauk przyrodniczych oraz dziejów literatury. Był mistrzem felietonów literackich, autorem wielu prac z dziedziny zoologii, botaniki, geologii, dziejów prehistorycznych, literatury, meteorologii czy astronomii. Książki Wilhelma Bölsche wydawane w dziesiątkach i setkach tysięcy egzemplarzy, przetłumaczone zostały na większość języków europejskich, w tym i na język polski. Wilhelm Bölsche zasłużył się jako edytor dzieł Johanna W. Goethe, Aleksandra von Humbolta, Heinricha Heine czy Novalisa. Był cenionym pisarzem, wydając wielokrotnie wznawianą trzytomową powieść „Mittagsgöttin” – „Bogini Południa” (1891), eseje „Hinter der Weltstadt” – „Z dala od wielkiego miasta” (1901), „Auf dem Menschenstern” – „Na człowieczej gwieździe” (1909). W latach trzydziestych nie uniknął fascynacji faszyzmem, w stosunku do którego jednak dość szybko się rozczarował i stał się krytyczny.

Był doskonałym wykładowcą i prelegentem. W Berlinie, Wrocławiu czy Szklarskiej Porębie Wilhelm Bölsche wygłaszał odczyty świadczące o szerokim wachlarzu zainteresowań naukowych. Wśród poruszanych zagadnień zwracał uwagę na zależności zachodzące pomiędzy ekologią, a zmianami klimatu, tak aktualne dzisiaj w dobie „dziury ozonowej” i „efektu cieplarnianego” [Bölsche II]. Gerhart Hauptmann w mowie wygłoszonej podczas jubileuszu 70.-lecia urodzin Wilhelma Bölsche stwierdził:
„Jako prawdziwy, wolny i autentyczny nauczyciel narodu nauczałeś setki tysięcy, wręcz miliony Niemców, mężczyzn i kobiet wszystkich stanów. Dałeś im poznać panowanie Boga w przyrodzie i przyrody w Bogu.” [Hauptmann, s. 8].

Dnia 7 sierpnia 1930 r. w przemówieniu z okazji 50.-lecia „Riesengebirgs – Verein” – „Towarzystwa Karkonoskiego” Wilhelm Bölsche zaproponował utworzenie w Szklarskiej Porębie muzeum przyrodniczego. Jako propagator ochrony przyrody wystąpił przeciwko budowie dróg niszczących karkonoskie lasy, chwalił natomiast kolej, której zelektryfikowana w 1922 r. linia prowadziła do Szklarskiej Poręby, apelował o „niezadeptywanie” Śnieżnych Kotłów przez turystów i o aktywną ochronę przyrody i krajobrazu. Postulował stworzenie instytucji mającej chronić karkonoski folklor ludowy, który traktował jako ważny fragment szeroko pojmowanego krajobrazu. W następnych latach Wilhelm Bölsche stworzył prywatną ekspozycję geologiczno-przyrodniczą, która mieściła się w Szklarskiej Porębie Średniej przy ulicy Muzealnej 5. Zbiory składały się z eksponatów geologicznych ukazujących bogactwa naturalne Karkonoszy i Gór Izerskich oraz wybrane obiekty przyrodnicze. Po wojnie zbiory zostały rozproszone, nazwa ulicy pozostała. Dom ten stał się ostatnim miejscem pobytu Wilhelma Bölsche w Szklarskiej Porębie.

Wilhelm Bölsche zmarł 30 sierpnia 1939 r., a pochowany został na ewangelickim cmentarzu w Szklarskiej Porębie Dolnej [Wiater II]. Skromny, granitowy nagrobek ozdobiony został wierszem Angelusa Silesiusa, śląskiego mistyka doby baroku:
„Człowieku, co kochasz
W to się zmienisz.
Gdy kochasz Boga
zmienisz się w Boga,
Gdy kochasz ziemię,
zmienisz się w ziemię.” (tłum. P.W.)
Wilhelm Bölsche pozostawił olbrzymie archiwum, które świadczy o jego rozległych kontaktach i zainteresowaniach. O tym wyjątkowym zbiorze wspominał C.F.W. Behl:
„Kiedy ponownie usiedliśmy w pracowni, Bölsche przedstawił nam jeszcze inny skarb ze swojego bogatego życia: 5 000 listów, najczęściej od ludzi, którzy równocześnie z nim w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych walczyli o odnowę niemieckiej literatury.” [Behl]

Po II wojnie światowej archiwum Bölschego ze Szklarskiej Poręby zostało wywiezione do Moskwy, gdzie stało się obiektem zainteresowania ze strony radzieckich badaczy. W 1956 r. archiwum szczęśliwie wróciło na Dolny Śląsk i jest przechowywane w Dziale Rękopisów Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu.
W drugiej połowie lat osiemdziesiątych archiwum uporządkował i opracował pod względem naukowym dr Wojciech Mrozowicz. Podstawą zasobu archiwum jest korespondencja, adresowana głównie do Bölschego i jego rodziny, która łącznie liczy 5820 jednostek. Zawiera przede wszystkim listy, karty pocztowe, telegramy, bilety wizytowe oraz fotografie. Jako nadawcy listów reprezentowani są tutaj pisarze (2049 jednostek), naukowcy (565 jednostek), wyróżnieni jako osobna grupa przyrodnicy (1597 jednostek) oraz artyści (115 jednostek) i wydawcy (115 jednostek). [Mrozowicz, s. 88].

Archiwum, wśród wielu zgromadzonych cymeliów, zawiera korespondencję, która napłynęła do Wilhelma Bölsche od czołowych przedstawicieli ekspresjonizmu w malarstwie niemieckim Maxa Libermanna, Lovisa Corintha, Maxa Leistikowa, rzeźbiarza Gustinusa Ambrosi czy reformatorki tańca scenicznego Isadory Duncan. Liczne są listy od karkonoskich twórców; między innymi korespondencja, której autorami byli malarze prof. Arnold Busch, Hanns i Werner Fechner, Hermann von Hendrich, Nepomuc von Jackowski, Alfred Nickisch, Hans Oberländer, rzeźbiarz Cirillo del’Antonio czy kompozytorka Anna Teichmüller – współtwórcy kolonii artystów w Szklarskiej Porębie. Korespondencja pomiędzy Wilhelmem Bölsche, a rodziną Hauptmannów jest bogata i liczy 435 jednostek, co świadczy o silnych więzach, które łączyły te wybitne karkonoskie indywidualności. Listy Gerharta Hauptmanna do Wilhelma Bölsche zostały wydane drukiem. [Honsza, Koczy]. Brak jest natomiast listów samego Bölschego, które znajdują się rozproszone w archiwach jego adresatów, między innymi pojedyncze egzemplarze można odnaleźć w zespole Carla Hauptmanna przechowywanym przez wrocławską Bibliotekę Uniwersytecką. Archiwum Bölschego stanowi doskonałe źrodło do badań nad życiem naukowym i kulturalnym Niemiec od końca XIX do lat trzydziestych XX w.

Wilhelm Bölsche był często portretowany przez zaprzyjaźnionych twórców z kolonii artystów w Szklarskiej Porębie. Po śmierci Bölschego w domu przy ul. Muzealnej 5 eksponowano jego pokój pracy. Znalazło w nim miejsce odlane z brązu popiersie autorstwa Cirillo del’ Antonio, dyrektora znanej „Warmbrunnner Holzschnitzschule” oraz niedokończony portret wykonany przez częściowo ociemniałego prof. Hannsa Fechnera, dla którego była to prawdopodobnie jedna z ostatnich prac malarskich. W 1925 r. prof. Arnold Busch wystawił w „Młynie św. Łukasza” portret Wilhelma Bölsche. [Schreiberhauer Wochenblatt 2.06.1925], a w grudniu 1930 r. w „Hotel zum Zackenfall”, Werner Fechner, syn Hannsa, idąc w ślady ojca, zaprezentował malarską podobiznę pisarza. Del’ Antonio był autorem dwóch medali brązowych pochodzących z lat 1926 i 1928 r. z popiersiem Wilhelma Bölsche. Książki autorstwa Wilhelma Bölsche prezentowano zwiedzającym dawny dom braci Hauptamann.

Postać Wilhelma Bölsche współcześnie w Polsce mało znana, a o jego znaczeniu i międzynarodowej sławie świadczy choćby liczba ponad 60 000 stosownych odnośników w wyszukiwarce Google. Obecnie Freie Universität Berlin pod kierunkiem prof. Hansa – Gerta Roloffa przygotowuję edycję dzieł zebranych karkonoskiego uczonego. Imieniem Wilhelm Bölsche nazwano jedną z wysp na Spitzbergenie, liczne szkoły i ulice w Niemczech. W styczniu 2001 r. imię Bölsche otrzymał nowo odkryty planetoid 1998FC127 (17821) znajdujący się pomiędzy Marsem i Jupiterem a słońcem.

Przemysław Wiater

skan jednej z książek z serwisu POLONA. Kliknięcie w obrazek przekierowuje do książki.

Przypisy:

Behl C.F.W., „Besuch bei Bölsche” [w:] „Wanderer im Riesengebirge”, 1940, s. 58
Bölsche W., „Ein biographisch-kritischer beitrag zur moderner Weltanschauung.”, Berlin 1909, s. 8
Bölsche W., „Thesen zum Klimawechsel. Kraft, Schönheit und Geheimnisse der Natur” [w:] „Hinter der Weltstadt”, 1997, s. 14-18
Hauptmann G.,”Hauptmanns Gruß an Bölsche” [w:] „Bölsche-Feier in Ober-Schreiberhau 4. Januar 1931”, Hirschberg 1931, s. 8
Honsza N., Koczy K., „Gerhart Hauptmann an Wilhelm Bölsche. Aus der Autographensammlung der Uniwersitätsbibliothek zu Wrocław” [w:] „Weimarer Beiträge”, 1963, s. 590-603
Mrozowicz W., „Wilhelm Bölsche – znad Renu do królestwa Liczyrzepy” [w:] „Wspaniały krajobraz. Artyści i kolonie artystyczne w Karkonoszach w XX w.”, Berlin, Jelenia Góra 1999, s. 83-91
Niebelschütz-Gleinitz I., „Wilhelm Bölsche”, maszynopis niedatowany, s. 1
Störtkuhl B., Ilkosz J.,”Od zagrody chłopskiej do willi – architektura kolonii artystycznej w Karkonoszach ” [w:] „Wspaniały krajobraz. Artyści i kolonie artystyczne w Karkonoszach w XX w.”, Berlin, Jelenia Góra 1999, s. 104-126
Wiater P. „Kolonia artystyczna w Szklarskiej Porębie” [w:] „Wokół niemieckiego dziedzictwa kulturowego na Ziemiach Zachodnich i Północnych”, p. red. Z. Mazura, Poznań1997, 127-149
Wiater P., „Zabytkowy cmentarz ewangelicki w Szklarskiej Porębie Dolnej” [w:] „Rocznik Jeleniogórski”, R.1999,
Wiater P., . Dr Wilhelm Bölsche i jego karkonoskie archiwum [w:] „Archiwistyka – Historia – Regionalizm. Czesławowi Margasowi w 50. rocznicę podjęcia pracy w Archiwum Państwowym w Jeleniej Górze” red. I. Łaborewicz, Jelenia Góra 2002, s. 33 – 38
Wiater P., „Kolonia artystyczna w Szklarskiej Porębie do 1945 r.”[w:] „Artyści w Szklarskiej Porębie” p. red. B. Danielskiej, Jelenia Góra 2007, s. 24 – 47
Wiater P., Środowisko literackie dawnej kolonii artystycznej w Szklarskiej Porębie [w:] „Carl i Gerhart Hauptmann – dzieło i modele jego odbioru”, red. E. Białek, J. Pacholski i P. Niemiec, Wrocław 2012, s. 297-313
Wiater P., Cyrillo dell’Antonio i galeria portretów dawnej kolonii artystów w Szklarskiej Porebie [w:] „Carl Hauptmann i krąg jego przyjaciół. Carl Hauptmann und sein Freudeskreis”, red. K. Kuczyński, Szklarska Poręba-Jelenia Góra 2014, s. 67-79
Wiater P., „Carl Hauptmann i jego goście w Szklarskiej Porębie w latach 1891-1921” [w:] „Carl Hauptmann i krąg jego przyjaciół. Carl Hauptmann und sein Freudeskreis”, red. K. Kuczyński, Szklarska Poręba-Jelenia Góra 2014, s. 79-87
Wielka Encyklopedia Powszechna PWN, Warszawa 1962, T. II, s. 56.

Update w sprawie cmentarza ewangelickiego #2

Naprawdę aż trudno uwierzyć, że pierwszy update był wczoraj rano. Minęła doba z kawałkiem, a Przemek już po rozmowie o ewentualnej współpracy z Michałem Pyrkiem ze Stowarzyszenia ANASA. Jesteśmy też umówieni na dwie rozmowy z radiem. Toczą się ustalenia co do nagrań z lokalnymi telewizjami, ale jest wola – a bez tego nic by nie było. Choć z telewizjami najtrudniej. Będziemy próbować. To jest na pewno kwestia, w której można pomóc.

Podzielenie sie zdjęciami zadeklarowali:
Piotr Morawski
Remigiusz Podpora

Ryszard Grzywacz, nauczyciele i młodzież z II LO w Cieplicach chcą pomagać w pracach porządkowych. No i tu się zaczęliśmy zastanawiać skąd tyle grabi, łopat i worków…? Tu wstępnie pomoc deklaruje dyrektor MZGK pan Michał Malski. Teraz tylko kwestia pogody… może będzie łaskawa i jeszcze pozwoli nam podziałać.

Zgłaszacie się też indywidualnie z ofertami ogólnie pojętej pomocy. To jest wspaniałe i bardzo za to dziękujemy, ale gorąco Was prosimy, żebyście śledzili po prostu update’y i jeśli znajdziecie dla siebie jakieś pole do działań – piszcie do nas – do mnie albo do Przemka. Maile podajemy w zakładce „kontakt”.

Na stronie przybył wpis z archiwalnymi materiałami video – TUTAJ. Bardzo dobrze tu widać, jak wciąż, od lat, żywe są nadzieje na to, by zapanował porządek na cmentarzu i by ratować godność tego miejsca. Zdajemy sobie sprawę, że to już będzie stała praca, w końcu nic tak nie odrasta jak chaszcze.

Anna Lewandowska

Pomnik nagrobny Carla Hauptmanna.

zdjęcie archiwalne pochodzi z serwisu fotopolska.org

Temat pomnika nagrobnego Carla Hauptmanna występuje w niemieckojęzycznych publikacjach dotyczących życia artystycznego w Karkonoszach w XX wieku i raczej marginalnie w polskiej literaturze przedmiotu. Obiekt ten jest na Dolnym Śląsku wyjątkiem, nie mającym zbyt wielu odniesień artystycznych. Rozstrzygnięcia wymaga atrybucja autorstka. Wspominją o nim G. Grundmann, K. Ullmann i Hans Wichmann, którzy jako autorkę pomnika wskazują na Marlene Poelzig. P. Keller, „Schreiberhauer Wochenblätter”, „Wanderer im Riesengebirge”, H. Rohkam, Thomas Duglor, K. Kałamajska – Liszcz, Gustav Erdmann natomiast przypisują autorstwo pomnika Hansowi Poelzigowi. Kurt Frömberg1 uznaje pomnik nagrobny Carla Hauptmanna jako wspólne dzieło małżeństwa Hansa i Marlene Poelzig.

Na przełomie XIX  i  XX wieku Szklarska Poręba stała się znaną kolonią artystów. Z czasem uzyskała zaszczytny przydomek „śląskiego Worpswede”, dla podkreślenia znaczenia i związków łączących karkonoski kurort z jednym z najbardziej prężnych europejskich ośrodków artystycznych położonym w okolicach Bremy.

 W 1890 r. bracia Carl i Gerhart Hauptmann, związani z kręgiem literatów i filozofów w podberlińskim Friedrichshagen, podczas jednej z górskich wędrówek podjęli decyzję o osiedleniu się w Szklarskiej Porębie. Od sierpnia 1891 r. zamieszkali w gruntownie przebudowanym wiejskim domu położonym w  Dolinie Siedmiu Domów, przy dzisiejszej ul. 11 Listopada 23. Po rozpadzie małżeństwa Gerhart wyprowadził się ze Szklarskiej Poręby, Carl pozostał tutaj do końca życia.

  „Unseres Kaorle” – „nasz Karol”, jak często nazywali go w karkonoskim dialekcie przyjaciele, po obronie pracy doktorskiej z dziedziny filozofii, postanowił zachęcony sukcesami młodszego Gerharta propagować swoje poglądy naukowe poprzez literaturę. Tematyka utworów Carla Hauptmanna była osadzona w karkonoskim krajobrazie. Najbardziej znanym jego dziełem była „Rübezahlbuch”, księga z cyklem legend o Liczyrzepie – karkonoskim Duchu Gór. Carl Hauptmann był autorem wielu wierszy, powieści, nowel, dramatów pisanych w duchu  naturalizmu, a później ekspresjonizmu i mistycyzmu. Dokonał  również literackiej korekty niemieckiego tłumaczenia powieści Władysława Reymonta „Chłopi”. W znacznym stopniu przyczynił się przez to do wyróżnienia  autora w 1924 r. literacką Nagrodą Nobla, gdyż jury korzystało właśnie z niemieckiego tłumaczenia.

Gościnny dom Carla Hauptmanna odwiedzało wielu wybitnych ludzi kultury i sztuki związany głównie ze środowiskiem wrocławskim i berlińskim. Sam gospodarz był jedną z najważniejszych osobowości, wokół której integrowała się społeczność karkonoskich twórców. Do kręgu przyjaciół Carla Hauptmanna należał  też Hans Poelzig, który w początkach XX wieku gościł w Dolinie Siedmiu Domów.

Carl Hauptmann zmarł 4.02.1921 r. Pochowany został 8.02.1921 r. na cmentarzu ewangelickim w Szklarskiej Porębie Dolnej, znajdującym się powyżej dzisiejszego kościoła filialnego p.w. Niepokalanego Serca Najświętszej Marii Panny (dawny zbór ewangelicki z lat 1755-1787), w niewielkiej odległości od skrzyżowania ulic Piastowskiej i L. Waryńskiego.  Mowy pogrzebowe wygłosili przyjaciele zmarłego prof. Werner Sombart, Kurt Breysig i dr Will Erich Peuckert. Wszyscy trzej zostali też redaktorami pośmiertnie wydanego w 1923 r. zbioru wierszy Carla Hauptmanna.

Warto nadmienić, że dawny cmentarz ewangelicki w Szklarskiej Porębie Dolnej pełnił swego rodzaju rolę „karkonoskiego Panteonu”. Spoczywają tutaj między innymi wybitni mistrzowie związani z karkonoskim hutnictwem szkła, literat i biolog dr Wilhelm Bölsche, prof. berlińskiej Akademii Sztuk Pięknych Hanns Fechner, pierwsza żona Carla Hauptmanna – Martha z domu Thienemann, malarze należący do „Künstlervereinigung St. Lukas” – Georg Wichmann i Hans Oberländer.

Po śmierci Carla Hauptmanna krąg jego przyjaciół postanowił ufundować  zmarłemu nagrobny pomnik. W lokalnej prasie we wrześniu 1921 r. ogłoszono publiczną zbiórkę pieniędzy przeznaczonych na ten cel. Niestety, zebrane środki zdekapitalizowały się podczas niemieckiego kryzysu gospodarczego i inflacji panującej w latach 1922-1923. Kolejna informacja o pracach nad pomnikiem nagrobnym Carla Hauptmanna pochodzi z czerwca 1924 r., którego autorem został Hans Poelzig. W krótkiej informacji dodano, że autor nie ukończy nagrobka wcześniej niż w sierpniu 1924 r. Realizacja pomnika nagrobnego była zgodne z dążeniami wrocławskiego architekta do połączenia sztuki użytkowej i rzemiosła z „czystą sztuką”, czego dał już wcześniej wyraz projektując między innymi Salę Ślubów ratusza w Lwówku Śląskim czy jako dyrektor i reformator wrocławskiej „Königliche Kunst- und Kunstgewerbe Schule” – „Królewskiej Szkoły Sztuki i Rzemiosła Artystycznego” podniesionej  w 1911 r. do rangi Akademii. W grudniu 1924 r. miejscowa „Schreiberhauer Wochenblätter” donosiła czytelnikom, że według informacji uzyskanych od jednego z dawnych szklarskoporębskich przyjaciół zmarłego, antykwariusza i miłośnika sztuki Ollego Oltmannsa, pomnik nagrobny Carla Hauptmanna jest już prawie gotowy. Minęło jednak prawie pół roku, aby kolejna informacja prasowa stwierdziła, że odsłonięcie pomnika nagrobnego ma nastąpić niebawem. 

Pomnik nagrobny Carla Hauptmanna został ostatecznie odsłonięty w godzinach popołudniowych 23.06.1925 r. podczas odbywającego się corocznie w Szklarskiej Porębie festynu artystyczno-ludowego znanego jako „Johanniswoche”- „Tydzień św. Jana”. W 1925 r. poświęcony on był upamiętnieniu postaci karkonoskiego pisarza. Pomnik umieszczony został na reprezentacyjnym miejscu, zaraz za murem oddzielającym starszą część cmentarza od nowszej, w bezpośredniej bliskości, parę metrów od „kaplicy Preusslerów”, dawnych właścicieli huty szkła „Józefina” w Szklarskiej Porębie.

Cmentarz ewangelicki w Szklarskiej Porębie Dolnej był wypełniony po brzegi przybyłymi na tę uroczystość. Wśród zgromadzonych pod zachmurzonym tego dnia niebem zebrali się między innymi przyjaciele zmarłego, a wśród nich prof. Hans Poelzig. Uroczystość uświetniła mowa, którą wygłosił dr Friedrich Castelle oraz występ zespołu puzonów i chóru śpiewaczego „Jolschen Madrigalchors” z Jeleniej Góry. Pod odsłoniętym pomnikiem złożono wieńce i wiązanki kwiatów, a wśród nich szczególnie dużo ulubionych przez Carla Hauptmanna róż.

Pomnik nagrobny Carla Hauptmanna jest obiektem ceramicznym o wymiarze podstawy 185 x 102 cm i wysokości 293 cm.  Pokryty został od frontu czerwonym miedziowym szkliwem redukcyjnym „sang de boeuf” w odcieniach szmaragdu i czerwieni chińskiej, na wierzchołkach części rzeźbiarskich przechodzących w turkusowy błękit. Część tylna nie była pokryta szkliwem i zachowała ciemny kolor ceglasty. Cokół został skomponowany na planie zbliżonym do elipsy, ze zdwojonym uskokiem po prawej stronie części frontalnej. Korpus wypełnia płycina w kształcie lekko ku górze zwężającego się trapezu z inskrypcją kommemoratywną pisaną bezszeryfową antykwą linearną o wypukłym przekroju w kształcie półwałka:

„Wohl unter den Röslein,

wohl unter dem Klee,

darunter verderb ich

nimmer meh’ !

Denn jede Träne,

die dem Auge entquillt,

macht, dass mein Sarg

mit Blute sich füllt.

Doch jedesmal,

wenn du fröhlich bist,

Mein Sarg voll

duftender Rosen ist.”

Sama inskrypcja to słowa piosenki ludowej, którą w swym dzienniku Carl Hauptmann zapisał jako wiersz nagrobny. Wiersz ten, jako inskrypcja nagrobna, został przez pisarza również powtórzony na ostatnich stronach najbardziej znanej powieści „Einhart der, Lächler” opisującej życie artystyczne we Wrocławiu na przełomie wieków.

 Nad inskrypcją, w zamkniętym sześcioliściem polu napis w formie kapitały z szeryfami  o wypukłym, trójkątnym przekroju: ” CARL HAUPTMANN *11.05.1858 + 4.02.1921″. Pomnik nagrobny zwieńczony został falującym, ekspresyjnym motywem „języków ognia”, z których do lotu ku nieśmiertelności podrywa się ptak. Interpretację treści ideowych  pomnika nasuwa legenda Carla Hauptmanna zamieszczona w „Rübezahlbuch”, o tym jak stara matka przy radosnym śpiewie ptaka zapomniała o śmierci. Być może ptak ten jest też symbolem twórczości literackiej Carla Hauptmanna, dzięki której pozostanie on nieśmiertelny wśród czytelników.

W partii zwieńczenia, u podstawy środkowego elementu rzeźbiarskiego wyryty został przed wypaleniem monogram MH. Jest to monogram Hansa Poelziga i jego żony, ceramiczki Marlene. Należy przypuszczać, że Hans Poelzig był autorem projektu, którego wykonanie powierzył Marlene, stąd też umieszczenie na pomniku nagrobnym Carla Hauptmanna monogramu ich imion.

Reżim technologiczny, który wymaga do uzyskania redukcji szkliwa miedziowego temperatury 1320 stopni, uniemożliwiał wykonanie pomnika nagrobnego Carla Hauptmanna w pobliskich Karkonoszom bolesławieckich zakładach ceramicznych. Do wypalenia obiektu w tak wysokiej temperaturze potrzebny był piec ceramiczny posiadający komorę o odpowiednio dużej objętości. Pomnik wykonany został w Badischen Porzellanmanufaktur Mannheim.  Ten dużych rozmiarów, ekspresyjny, wyjątkowy zarówno w formie jak i treściach ideowych pomnik nagrobny należy do najciekawszych dzieł sztuki kommemoratywnej na Śląsku pierwszej połowy XX wieku.

Z tym pięknym pomnikiem nagrobnym powojenna historia obeszła się brutalnie. Pod koniec lat sześćdziesiątych trzej niepełnoletni mieszkańcy Szklarskiej Poręby Dolnej utrącili górną część, a następnie został on niemal doszczętnie rozbity przez nieustalonych sprawców na kilkadziesiąt kawałków w  początku lat osiemdziesiątych. Parę fragmentów obiektu znajduje się w „Schreiberhauer Heimatstube” – muzeum wspólnoty ojczyźnianej ze Szklarskiej Poręby w Bad Harzburg. W Bad Harzburg po II wojnie światowej osiedliła się duża grupa dawnych mieszkańców Szklarskiej Poręby.

W latach 1982 – 1983 pomnik nagrobny Carla Hauptmanna na wniosek Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Jeleniej Górze został poddany rekonstrukcji przez toruński oddział Pracowni Konserwacji Zabytków27).

W chwili obecnej, być może z powodu użytych do konserwacji niewłaściwych materiałów, wymaga ponownej naprawy i resturacji. Pomnik ten przechowywany jest obecnie w Muzeum w Szklarskiej Porębie – oddziale Muzeum Okręgowego w Jeleniej Górze. W połowie lat osiemdziesiątych na grobie Carla Hauptmanna na dawnym cmentarzu ewangelickim w Szklarskiej Porębie Dolnej ustawiono prostokatną, masywną granitową płytę z inskrypcją w językach polskim i niemieckim, która również nie oparła się częściowej dewastacji. Obecnie władze miasta Szklarskiej Poręby planują przekształcenie dawnego cmentarza ewangelickiego w cmentarz komunalny. Wyrazić należy nadzieję, że pomnik nagrobny Carla Hauptmanna autorstwa Hansa i Marlene Poelzig powróci na dawne miejsce.

Przemysław Wiater

09.02.2008

Update w sprawie cmentarza ewangelickiego #1

Jak już niektórzy z Was wiedzą przejęłam się sprawą cmentarza ewangelickiego w Szklarskiej Porębie. Zajmuję się teraz pisaniem do dziennikarzy próbując znaleźć kogoś, kto będzie miał odrobinę dobrej woli by zająć się tematem. Korzystam z dobrych pomysłów Eli Chowaniec i Grzegorza Kapli, podpowiedzi Justyny Sucheckiej, Justyny Dżbik-Kluge i Anny Augustyn-Protas. Gdy ja nagabuję znajomych i nieznajomych przedstawicieli mediów, Przemysław Wiater rozmawia na miejscu. Uzyskał poparcie komisji budowlanej rady miasta dla zabezpieczenia środków w budżecie na 2020 rok. Jednak pieniądze z budżetu miejskiego to będzie zaledwie kropla w morzu. Poza tym głosowanie budżetowe w grudniu, więc nic nie jest przesądzone. Dlatego szukamy lokalnej organizacji pozarządowej, która chciałaby się włączyć w działania na rzecz cmentarza. Taki NGOs może przecież starać się o różne zewnętrzne środki. A te mogłyby uzupełnić te miejskie. Jestem bardzo ciekawa co nam z tego wyniknie, ale sprawa jest dla mnie bardzo ważna, skoro na dobranoc oglądam nagrania z sesji rady miasta Szklarska Poręba 😉 Dziękuję też Marcinowi Wawrzyńczakowi za zdjęcia, którymi się podzielił. Są z 2010 roku. Od czasu kiedy je wykonał minęło prawie 10 lat. Zaręczam Wam, że choć zdjęcia są piękne i klimatyczne – na cmentarzu wszystko teraz wygląda gorzej. Jeśli ktoś ma jakiś pomysł, jak pomóc sprawie – przyjmuję z wdzięcznością. Duchy też będą wdzięczne.

Anna Lewandowska

List do dziennikarzy

Legionowo, 03.11.2019

Moi Drodzy Dziennikarze,

W środę 30 października 2019 byłam w Szklarskiej Porębie na jeden wieczór zaledwie i poszłam na cmentarz. Nie taki zwyczajny, oblegany tłumnie przed pierwszym listopada cmentarz. Ani nie taki, na którym w późnopaździernikową noc palą się lampki, a przez bramę co chwila przechodzą chuchając w dłonie i taszcząc chryzantemy, ludzie którzy pamiętają. Poszłam na cmentarz zabytkowy, zaniedbany, zapomniany i ignorowany od lat – cmentarz ewangelicki w Szklarskiej Porębie Dolnej. Od ulicy odremontowana brama zamknięta. Od łąki przy Chacie Izerskiej nie ma bramy, więc jednak weszłam mijając leżący po drodze trekingowy but. Ktoś wyciągnął z niego sznurówkę i porzucił na ścieżce. Tak porzucone na ścieżce historii jest to miejsce. Chciałam odwiedzić grób Carla Hauptmanna, filozofa i pisarza, starszego brata Gerharta – noblisty z 1912 roku. Wiedziałam, że cmentarz jest zniszczony, ale to co zobaczyłam okazało się być jeszcze trudniejsze do przełknięcia niż zakładałam, że będzie. Szłam sobie wydeptaną wąską ścieżką okrążającą cmentarz wzdłuż murów i płakałam. Popłakałam się, bo nie umiałam się pogodzić z tym, że to jest możliwe. Po prostu nie mieści mi się w głowie, że można tak konsekwentnie ignorować nekropolię tego kalibru, że można doprowadzić CELOWO do jej coraz gorszego stanu. Nie mieści mi się w głowie, że konserwator zabytków nie interweniuje, że rada miejska rok po roku nie zabezpiecza środków ani na renowację, ani na ochronę przez postępującym niszczeniem. Zrobienie bramy, pomalowanie murku od ulicy to nie jest renowacja ani zabezpieczenie – to jest zaledwie sprawianie pozorów. A na co komu pozory? Nie umiem się pogodzić z tym, że kolejne wnioski o stosowną pozycję w budżecie są od lat przegłosowywane negatywnie. Nic się nie zmienia. Usiadłam, żeby poczytać o tym miejscu i Google wyrzuca w wynikach wyszukiwania dramatyczne artykuły o konieczności zadbania o cmentarz. Poza datami kolejnych tekstów – nic się nie zmienia od lat.

W 1997 na zlecenie Urzędu Miasta w Szklarskiej Porębie, w porozumieniu z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków w Jeleniej Górze przeprowadzona została inwentaryzacja ocalałych nagrobków. Dokonano ich pomiarów, opisu, odczytano inskrypcje, wykonano dokumentację fotograficzną i sporządzono szkic sytuacyjny z naniesieniem miejsca usytuowania. Minęły 22 lata i jest tylko gorzej.

26.03.2011 Gazeta Wyborcza Wrocław pisała tak:

Na zdewastowanym cmentarzu syf, kiła i mogiła. Wygląda jakby przeszło tornado: na zboczu leżą rozprute grobowce, zerwane tablice, przewrócone kamienie.

https://wroclaw.wyborcza.pl/…/1,35771,9316413,Na_zdewastowa…

30.05.2012 – czyli rok później – lokalny serwis Jelonka donosił:

Zabytkowa nekropolia w strasznym stanie. Wkrótce to się zmieni.

Roztrzaskane nagrobki i krypty, rozrzucone ludzkie kości, walające się butelki po piwie i nalewkach – tak obecnie wygląda ewangelicki cmentarz z połowy XIX w. Kiedy władze miasta zrobią z tym w końcu porządek?
https://www.jelonka.com/zabytkowa-nekropolia-w-strasznym-st…

13.04.2017 – pięć lat później – nadal nic nowego:

Szklarska Poręba : Czy stary niemiecki cmentarz doczeka się uporządkowania?

Cmentarz ewangelicki w Szklarskiej Porębie Dolnej od lat wygląda jak po przejściu tornada. Rozprute grobowce, zerwane tablice, poprzewracane nagrobki?
https://24jgora.pl/artykul/szklarska-poreba-czy/536377

Mamy końcówkę 2019 roku. To czas, kiedy samorządy głosują nad budżetami. Może szum medialny pomoże radnym Szklarskiej Poręby w podjęciu odpowiedniej decyzji i zabezpieczeniu w budżecie na rok 2020 kwoty na ratowanie cmentarza. Podejrzewam, że uratowanie tego miejsca będzie wymagało wnioskowania o środki projektowe, ale przecież wkład własny można uchwalić właśnie teraz.

W zakładce „materiały” historia cmentarza oraz kilka słów o pochowanych tu osobistościach w artykule dr. Przemysława Wiatera – historyka, który sprawą cmentarza zajmuje się już ponad 2o lat. Walczy jak może, ale jeden człowiek to za mało. Dlatego zdecydowałam się przyłączyć. Wy też możecie – wykorzystajcie swoje pióra, łamy, czy etery i zróbcie z nami MISJĘ. Zawalczmy o cmentarz ewangelicki w Szklarskiej Porębie.

Anna Karolina Lewandowska

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij